w kuchni

A dlaczegóż by nie?

Kuchnię traktuję jako coś pośredniego między atelier artysty a laboratorium chemicznym. Kuchnia to miejsce dla eksperymentu i ekspresji. Bardzo często przed zrealizowaniem jakiegoś swojego kolejnego pomysłu długo i wytrwale ślęczę nad różnymi źródłami informacji.

Jest dla mnie ważne, aby jedzenie (i picie...) sprawiało nie tylko radość i satysfakcję, ale również to, aby było zdrowe i nie szkodziło. Stąd też moje poszukiwania dobrego chleba, zdrowych wędlin, nietuczących łakoci.

Jako że od jesieni 2010 roku zaczęłam dietę proteinową (Dukana, Protal), zaczęłam poszukiwania i na tym polu. Przepisy, które uznałam za interesujące, zaczęłam intensywnie wykorzystywać, interpretować, rozwijać i niekiedy zmieniać.

Schudłam jak chciałam ;-), a przy okazji nauczyłam się kilku nowych fajnych przepisów.

Tę podwitrynę należy traktować jako połączenie albumu i książki kucharskiej. Nie zawsze będę zamieszczać receptury. Nie zawsze będą zdjęcia. Ot, kapryśnie, artystycznie, smakowicie i aromatycznie...     

Wino i róża