Kilka naprawdę ważnych kwestii

z powrotem

Przeczytaj, zanim zamieszkasz z bokserem

 
 

boksowiroza

literatura

dlaczego kupno rodowodowego

bokser, jaki jest...

idealne dopasowanie

zasoby sieciowe

 

Nie tak znowu niepoważnie czyli boksowiroza jako jednostka chorobowa

Boksowiroza
Jest to choroba zakaźna, wywoływana przez wirusa (tzw. boksowirusa), przenoszona przez ludzi zarażonych i przez psy rasy bokser. Psy rasy b. same nie chorują, ale łatwo stają się źródłem zakażenia dla ludzi. Najniebezpieczniejsze są szczenięta w wieku 6-15 tygodni, które już po krótkim kontakcie powodują zarażenie dużej części kontaktujących się z nimi ludzi. Dłuższy kontakt z psem rasy b., np. przez wspólne zamieszkanie, stwarza prawie 100-prcentowe ryzyko zarażenia. U zarażonego człowieka wirus umiejscawia się w mózgu, powodując ciężkie zaburzenia psychiczne.

OBJAWY CHOROBY:

1. Bliskość psa rasy b. powoduje wystąpienie charakterystycznych reakcji psychofizycznych - następuje marszczenie nosa, wysunięcie podbródka do przodu i szybkie, krótkie zwroty głowy na boki, po których twarz przybiera błogi wyraz, a człowiek bezwiednie wymawia pewne słowa, jak np. "malutki", "molda", "myszka", "misiaczek" i inne.

2. Jeśli zarażony osobnik, zobaczy na ulicy psa rasy b., wysiada z tramwaju na najbliższym przystanku lub parkuje samochód w niedozwolonym miejscu i pędzi w stronę psa z nieprzytomnym wyrazem twarzy. Zazwyczaj na widok osoby towarzyszącej psu reaguje pytaniem "po kim ON jest?" Jeżeli osoba towarzysząca psu też choruje na boksowirozę, wskazana jest interwencja pogotowia lub służb porządkowych - w przeciwnym bowiem przypadku ludzie ci długo się nie rozejdą, blokując ruch uliczny. Cały czas występują przy tym objawy takie jak w punkcie 1.

3. W mieszkaniu człowiek chory, jeśli jest narażony na kontakt z psem b., najczęściej chodzi na czworakach, wciągając spod mebli piłkę, którą wpycha tam pies - źródło zarażenia.

4. Charakterystyczna jest sylwetka śpiącego człowieka - leży skulony na krawędzi łóżka, aby nie przeszkadzać psu b., rozwalonemu w poprzek.

5. U osób długo nieleczonych często występują tzw. "napady niedzielne" - polegają one na wstawaniu o godz. ok. 4-5 w nocy i jeździe dowolnym środkiem lokomocji w oddalone miejsce Kraju, gdzie akurat odbywa się tzw. "wystawa" - rodzaj wędrownego zgromadzenia osób chorych. Tam osobnik zarażony godzinami gapi się na ring z psami b. z wyrazem podniecenia na twarzy lub sam chodzi po ringu ze swoim albo pożyczonym na tę okazję psem b.

6. Niektórzy stoją na środku ringu i zaglądają psom b. w zęby - są to osobnicy, u których choroba weszła w stadium najgłębsze.

OSOBNICY ZARAŻENI NIE KWALIFIKUJĄ SIĘ DO LECZENIA!!!

 

Ten tekst opublikowano w katalogu IV Klubowej Wystawy Bokserów z roku 1993, która odbyła się 12 września w Krakowie (za: www.zulabokser.com).


Czytanie z bokserem na kolanie

Moje ulubione książki o bokserach:
  • Dolindo-Dolindowska Elżbieta "Bokser", Multico
  • Kapyś Jerzy "Boksery", OW Egross
  • Marekowaska Teresa "Bokser", Wyd. Akcydensowe
  • Milewska-Kuncewicz Joanna "Bokser", Wyd. Mako Press
Moje ulubione książki o psach:
  • Caprari Małgorzata "Przesadnik kynologiczny", Wyd. Ikon
  • Fennell Jan "Zapomniany język psów", Wyd. Galaktyka
  • Fisher John "Okiem psa", PWRiL
  • Janowski Adam "Mój pies championem", Wyd. Egros
  • Janowski Adam "Tajemnice wystaw psów", Wyd. Multico
  • Koch-Kostersitz Manfred "400 rad dla miłośników psów", PWRiL
  • Lorenz Konrad "I tak człowiek trafił na psa", PIW
  • Milczarek Krystyna "Pies", Wyd. Watra
  • Morris Desmond "Dlaczego pies merda ogonem", Wyd. Książka i Wiedza
  • Mrzewińska Zofia "Psim zdaniem", Wyd. Egros
  • Waldoch Barbara "Pozytywne szkolenie psów", Wyd. Werset
Moje ulubione książki o zwierzakach w ogóle
  • Droscher Vitus "Cena miłości", Wyd. Cyklady
  • Droscher Vitus "Świat zmysłów ", Wyd. Cyklady
  • Droscher Vitus "Rodzinne gniazdo", Wyd. Cyklady
  • Droscher Vitus "Białe lwy muszą wymrzeć ", PIW
  • Lorenz Konrad "Tak zwane zło", PIW
  • Morris Desmond "Dlaczego kot mruczy", Ksiązka i Wiedza
  • Morris Desmond "Dlaczego koń rży", Ksiązka i Wiedza

Jeśli kupić boksera - to tylko z rodowodem

Obydwa moje boksery są rodowodowe. Dziś dla mnie to oczywiste - jeśli zakup psa, to tylko z rodowodem. Jeśli kiedyś wejdę w posiadanie psa bez rodowodu, to pewnie będzie jakieś psie nieszczęście, któremu trzeba będzie pomóc.

Nie zawsze byłam tak ortodoksyjna w przekonaniach - tak naprawdę zanim zdecydowałam się na Matadora, rozważałam zakup psa "rasowego bez rodowodu". Dopiero potem, po lekturze kilku stron i po rozmowie z kilkoma osobami, moje poglądy stały się bardziej radykalne. Dziś mówię każdemu głośno i wyraźnie: psa bez papierów możesz mieć za darmo. Dość jest psiej biedy i nieszczęścia. Jeśli chcesz zapłacić za psa - kup psa z rodowodem.

Ale po kolei.

Po co w ogóle rodowód i co to jest?

Mitologia okołorodowodowa

Czym się różni prawdziwy hodowca od namnażacza i jak ich od siebie odróżnić?

Jakie kłamstwa serwują namnażacze


Bokser, jaki jest - każdy widzi

A więc, jeśli "każdy" popatrzy na boksera, zobaczy psa muskularnego, silnego, zwinnego, o pięknej, atletycznej budowie. Króciutka kłoda, wysmukła, choć niezbyt długa szyja. Mocna, szeroka, umięśniona klatka piersiowa, silne łapy, stosunkowo nieduży, jędrny tyłeczek. Ogon noszony wysoko, pięknie podkreślający sylwetkę. Króciutka, lśniąca sierść uwypukla w każdym ruchu imponującą muskulaturę. No i głowa - niezależnie od złożoności pomiarów, obliczeń, porównywania stosunków poszczególnych długości do siebie, musi mieć w sobie to "coś". Mocna kufa, pięknie wysklepiona czaszka, ciemne, pełne wyrazu oczy. Zadarty nos i ten charakterystyczny wyraz twarzy, wynikający ze specyficznego przodozgryzu.

Znów znawcy rasy będą podawali masę technicznych szczegółów, a to stopień przodozgryzu, a to odcień tęczówki oka, a to wybarwiona (lub nie) trzecia powieka, a to osadzenie uszu, a to wielkość maski... ale chyba tak naprawdę chodzi o ten szczególny wyraz bokserzej twarzy - ciętość, odwaga, waleczność, ba, zuchwałość i bezczelność nawet. Bokser ma sprawiać wrażenie nieustraszonego, walecznego wojownika, dzielnego i silnego.

Tymczasem bokser jest psem bardzo emocjonalnym. Owszem, dzielności i siły nie sposób mu odmówić. Niektóre boksery mają przy tym bardzo awanturnicze usposobienie, zdają się czerpać specjalną radość z wszczynania rozrób. Ale przy tym są czułe i serdeczne, kochają swoją rodzinę i bardzo, ale to bardzo cierpią, jeśli nie są blisko ukochanego pana czy najmilszej pańci. Dlatego bokser nie nadaje się do życia w samotności, na przykład przy budzie na łańcuchu. To niszczy jego psychikę.

Bokser jest pełen temperamentu i energii, którą warto jakoś spożytkować. Jeśli nie otrzyma sporej dawki ruchu, czy nie zostanie zmuszony do innego wysiłku (choćby ćwiczenia elementów posłuszeństwa), często zajmuje się demolowaniem najbliższego otoczenia. Tomy ogromne można by zapełnić opisami zniszczeń powodowanych przez niewyżyte boksery...

Bokser jest inteligentny, bardzo inteligentny, dlatego nie zawsze jego szkolenie daje oczekiwane efekty. Świetnie wie, czego oczekuje przewodnik, ale zanim to wykona, musi być pewien, że posłuszeństwo się opłaci. Osoby, które mają doświadczenie ze szkoleniem bokserów, długo potrafią przytaczać przykłady sprytu tych psów - nawet jeśli w efekcie pies nie pracował zgodnie z oczekiwaniami. W końcu na zawodach PT czy IPO tryumfy święcą głównie psy innych ras.

Bokser potrafi grać na emocjach. Jest przy tym bardzo wyrazisty w okazywaniu swoich uczuć (albo uczuć, które właśnie chce pokazać). Skarcony - zawsze oczywiście niesłusznie - potrafi się obrazić w najbardziej ostentacyjny sposób na świecie. Kiedy spotyka się z odmową czy odesłaniem na swoje miejsce, kiedy właśnie chce zostać przy swojej pani, potrafi na zawołanie przybrać najsmutniejszą z żałośliwych min. Kufa pełna rozpaczy, oczy pełne smutnego rozczarowania i wyrzutu, z maleńkimi przebłyskami nadziei. Do tego plecy zgarbione, ogon podkulony, głowa opuszczona i wolniutkie, bardzo wolniutkie kroki w kierunku legowiska. "Naprawdę mam odejść? Naprawdę nie zmienisz zdania?" Trzeba mieć bardzo silne nerwy, aby odmówić takiemu psu czegokolwiek...


Pasujemy do siebie?

Łatwo więc dowiedzieć się, jaki jest bokser: silny, odważny, uczuciowy, temperamentny, bystry i cwany. Pełen wdzięku szaławiła.

Nie każdy będzie z takim psem szczęśliwy i nie ma w tym nic dziwnego. Osobiście na przykład nie wyobrażam sobie mieszkania w jednym domu np. z niektórymi terierami i nie ma w tym nic dziwnego - po to stworzono tyle ras, aby każdy mógł wybrać sobie świetnego, najlepszego, jedynego w swoim rodzaju, idealnego psa.

Tutaj jednak chciałabym spojrzeć na problem z drugiej strony. A więc...

Nie każdy człowiek nadaje się na przewodnika boksera, do tego, aby z tym psem mieszkać w jednym domu, chodzić na spacery i na szkolenia. To na pewno NIE JEST pies dla każdego. A że to człowiek wybiera sobie psa i wprowadza go do swojego domu, to odpowiedzialność za wybór spada na niego. Cóż, nie słyszałam jeszcze o przypadku, aby po odkryciu, że "ten pies mi nie pasuje", to człowiek opuszczał dom. Odejść musi pies i naprawdę może nazwać się szczęściarzem, jeśli dostanie drugą szansę - drugi dom, drugą, tym razem właściwą panią.

Trzeba więc zastanowić się bardzo dokładnie i bardzo szczerze nad samą sobą przed sprowadzeniem do domu boksera.

Czy jestem dość sprawna fizycznie?

Bokser jest psem silnym i temperamentnym. Na pewno siedemdziesięcioletnia staruszka czy młodzieniec, którego jedyną gimnastyką jest używanie konsoli PSII i pilota do telewizora nie są odpowiednimi właścicielami dla boksera. Poza tym, że z tym psem po prostu trzeba odpowiednio dużo wychodzić, to jeszcze trzeba mieć dość siły, aby niekiedy przytrzymać smycz i nie dać się wywrócić. Bokser-pies może ważyć nawet i 40 kg...

Czy jestem dość opanowana i konsekwentna?

Boksery są inteligentne i sprytne. Szukają własnych korzyści. W jednej z książek o szkoleniu psów znalazłam zdanie: "Pies zawsze powtórzy zachowanie, które mu przyniesie korzyść" i to jest święte w odniesieniu do bokserów. A więc to do nas należy wyjaśnienie psu, że korzystniejsze dla niego (nie dla pańci!) jest siusianie na podwórku, niewłażenie na kanapę, gryzienie gryzaczka, a nie nowych pantofli itp. I na pewno o tych korzyściach psa nie przekonamy krzykiem, biciem czy zamykaniem w łazience.

Bokser jest dość pojętny i sprytny, aby pomyślnie przejść nawet bardzo zaawansowane szkolenie. Bardzo szybko skojarzy komendy z czynnościami. Ale w odróżnieniu od np. takich owczarków belgijskich malinois czy border colie, nieraz będzie kombinował, czy może TYM razem warto ogłuchnąć i zgłupieć, czy może jakoś da się ominąć zakaz... Jak bystry prawnik. Pańcia boksera musi być więc konsekwentna (aby wyegzekwować pożądane zachowanie) i opanowana (aby się nie dać tak od razu wyprowadzić z równowagi...).

Czy jestem w stanie zapewnić psu zajęcie?

Bokser, jako pies użytkowy, musi mieć jakieś zajęcie. Pracę znaczy się. Zgoda, dziś już nie możemy mu zapewnić regularnie tej pracy, do jakiej boksera stworzono (chyba że specjalnie w tym celu będziemy odwiedzać okolice wiejskich dyskotek, niebezpieczne dzielnice miasta, okolice melin czy inne ryzykowne miejsca, aby dać bokserowi okazję do stawania w naszej obronie. Osobiście jednak nie polecam, chociażby z uwagi na wadliwe działanie polskiego prawa, które w takich przypadkach chętniej weźmie w obronę atakującego bandziora i jego wrażliwą psychikę niż napadniętą pańcię). Warto jednak boksera szkolić. Dziś jest mnóstwo rodzajów zajęć, szkoleń, klubów itp. Bokser będzie świetnie nadawał się do sportowego szkolenia obronnego (IPO), powinien nieźle sprawdzić się w pracy psa tropiącego (ale najczęściej bez wielkich rewelacji), niezłej zabawy dostarczy na pewno agility (ale pod warunkiem, że samej ma się odpowiednią sprawność fizyczną). Można też próbować sił z klikerem... Ze szkoleniem w przypadku boksera jest podobnie jak z dietą: jakakolwiek dieta jest lepsza niż brak diety w ogóle.

Absolutnym minimum jest zapewnienie solidnego wybiegania się. Dla dorosłego boksera (tzn. pow. 18. miesiąca życia) świetną sprawą będzie bieganie z biegającą pańcią czy choćby za jej rowerem. Za jej rowerem, a nie za przejeżdżającym obok naszej posesji rowerzystą oczywiście...

Czy mnie na to stać materialnie?

Przyzwoita karma, wyposażenie, weterynarz (profilaktyka i terapia), szkolenie, ewentualnie wystawy - to wszystko kosztuje. Pomijając koszty zakupu psa (jeśli kupujemy psiaka z rodowodem, bo jak już wyjaśniliśmy, zakup psa bez rodowodu nie wchodzi w grę), miesięczne utrzymanie boksera to koszty co najmniej 150 zł. Realistycznie rzecz biorąc, trzeba policzyć więcej (szczepienia, odrobaczanie, odstraszenie owadów, co jakiś czas wypadałoby kupić jakiś element wyposażenia, gryzaczek, zabawkę...). A więc należy się liczyć z kosztami stałymi rzędu 200 - 300 złotych miesięcznie (poziom cen - IV kwartał 2008), oczywiście, może to być znacznie więcej, jeśli zaszalejemy i kupimy np. komplet dwóch misek ze stojakiem za 750 zł...


Zasoby sieciowe

Obowiązkowe
Przydatne